~Kolęda OnLine~

Oj, Malućki w Warszawie

27 stycznia w Teatrze Narodowym w Warszawie odbył się koncert "Na Boże Narodzenie". Wystąpili w nim nie tylko znani i lubiani artyści warszawscy: Edyta Geppert, Izabela Kłosińska, Michał Bajor, Czesław Niemen, Daniel Olbrychski, zespół musicalu "Metro", chóry Teatru Narodowego i Alla Polacca, Bożonarodzeniowa Orkiestra Symfoniczna, ale i ponad setka górali z Podhala przywieziona przez Andrzeja Brandstattera - z "Hawrania", "Bartusiów", "Klimków", "Maśniaków" i nowotarskiego chóru "Gorce".
Warszawę obiegła wieść, że przyjeżdżają górale i występują w Teatrze Narodowym. Zaproszenia wysłano co znamienitszym gościom (jedno nawet było zaadresowane do W.P. Klemensa Bachledy?!), biletów zabrakło, tłumy publiczności waliły, bo spektakl miał być grany tylko raz.
Pomyślany był on jako słowno-muzyczny montaż poświęcony poezji i muzyce bożonarodzeniowej. Klamrę całości tworzyli górale, "cepry" wystąpiły w środkowej części koncertu. Wśród tych ostatnich najbardziej podobała się Edyta Geppert. Jej muzykalność i niepowtarzalny urok wywołały burzę oklasków. Świetnym pomysłem było też zaproszenie Czesława Niemena.
Ale najwspanialsi byli górale!
Kiedy rozsunęła się kurtyna, na scenie zapanowała wigilijna noc; roziskrzone niebo, w oddali góry, a wśród nich muzyka i śpiewające dziewczyny. Kiedy Kasia Pańszczyk z "Hawrania" zaczęła swoim pięknym głosem "Gdy się Chrystus rodzi" po sali przeszedł szmer zachwytu. Grała z nią muzyka, a "Gloria, Gloria" śpiewała już cała scena i nowotarski chór stojący w lożach na pierwszym piętrze teatru. Potem były jeszcze kolędy "Oj Maluśki, Maluśki", "Pon Jezusik narodził sie", wzruszająco śpiewane przez Andrzeja Brandstattera, "Moje pocieszenie" i wreszcie - finał.
Poprzedził go wiersz Wojciecha Młynarskiego "Kolęda", który mówił Daniel Olbrychski. Potem na scenie zapaliły się wszystkie światła, na tle gór i starego kościółka stanęły ponad dwie setki wykonawców i zaśpiewały "Bóg się rodzi". Publiczność wstała z miejsc dołączając śpiewem swoją prośbę - błogosław wioski z miastami - i wydawało się, że to już śpiewa nie całe Podhale, ale cała Polska.
Potem Janusz Józefowicz, reżyser spektaklu, dziękował wszystkim za wszystko, zaśpiewaliśmy wspólnie, na przeszło tysiąc głosów, "Lulajże Jezuniu". Były brawa i owacje, i część nieoficjalna na schodach za kulisami. Wszyscy górale zaśpiewali Januszowi Stokłosie "Góralu wracaj do hal".
Żałowaliśmy, że górale mało śpiewali, byli wszak wspaniałą i główna ozdobą spektaklu.
Niech Wam się dzieje, drodzy goście, w Nowym Roku i wracajcie do Warszawy wartko!

Yaśmina Strzelecka

Oryginał artykułu znajduje się w serwisie Tygodnika Podhalańskiego

Kolęda OnLine

1999 - koleda@kdm.pl