~Kolęda OnLine~

KSIĄŻKA

Bożonarodzeniowe wiersze i obyczaje

Święta z łyżką w zębach

W przygotowanej na święta ofercie wydawniczej zwracają uwagę bożonarodzeniowe propozycje poznańskiej oficyny Podsiedlik-Raniowski i Spółka, skierowane przede wszystkim do młodych czytelników. W serii "Klucz do ojczyzny" ukazały się "Rok polski" i "Dom polski", a w podobnej, albumowej formie i szacie graficznej dwa tytuły poetyckie: "Boże Narodzenie w poezji polskiej" i "Anioły".

Wskazanie najpiękniejszych polskich wierszy poświęconych Bożemu Narodzeniu jest niełatwym zadaniem. Utworów tych jest bardzo dużo i to pisanych przez naszych największych poetów z Mickiewiczem na czele, który w "Hymnie na Dzień Zwiastowania NP Maryi" oznajmiał:

Grom, błyskawica!

Stań się, stało;

Matką dziewica,

Bóg ciało!

Tego akurat fragmentu "Hymnu..." nie znajdziemy w albumie "Boże Narodzenie w poezji polskiej", ale wśród utworów wybranych przez Izabelę Pawlak mamy wiersze autorstwa i Mickiewicza, i Słowackiego, i Norwida. Najokazalej reprezentowana jest poezja Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i ks. Jana Twardowskiego, ale jest też tekst z kancjonału oo. bazylianów w Supraślu, mało znana "Kołysanka" Jalu Kurka, "Nasze śpiewanki" Józefa Czechowicza i "Modlitwa wigilijna" z 1938 r., w której Czesław Miłosz prosił:

Przyprowadź blisko pochód białych

gór.

Niechaj w jej okno świecą.

Astrologowie z Chaldei, z Ur,

Pamięć złych lat niech uleczą.

Zmarli poeci niechaj dotkną strun,

Samotnej zanucą kolędę.

Książka jest pięknie ilustrowana reprodukcjami dzieł malarskich nawiązujących do narodzenia Chrystusa. Podobny układ literacko-plastyczny mają "Anioły". I tutaj obrazy mistrzów malarstwa i rzeźby z różnych epok tworzą nastrój sprzyjający lekturze "anielskich" wierszy, m.in. Jana Lechonia, Kazimierza Wierzyńskiego, Juliana Tuwima, Tadeusza Różewicza, Andrzeja Bursy. I tę książkę można polecić jako prezent pod choinkę, zwracając jednak uwagę wydawcy na pewną dezinformację, jakiej się dopuścił, zamieszczając na okładce następujący tekst: "Aniołowie, wysłańcy niebios, fascynowali wielkich mistrzów romantyzmu - Słowackiego i Krasińskiego, otaczali opieką naiwnych, wiejskich bohaterów Lenartowicza, zamieszkiwali baśniowy świat Leśmiana. Nie zapominają o nich również współcześni poeci: Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert czy Jan Twardowski". Wszystko to, oczywiście, święta prawda, z tym że czytelnik ma prawo oczekiwać, że w książce znajdzie wiersze tych właśnie, wymienionych w nocie o charakterze informacyjno-reklamowym, poetów. Tymczasem próżno szukać i Słowackiego, i Herberta. Szkoda, bo skoro autorka wyboru - Joanna Knaflewska nie zawahała się przed zamieszczeniem w tej bogobojnej publikacji obrazoburczego wiersza "Z zabaw i gier dziecięcych" Andrzeja Bursy, to i dla wstrząsającego "Przesłuchania anioła" Zbigniewa Herberta mogło znaleźć się miejsce.

"Dom polski" Zuzanny Śliwy za pomocą zwięzłych tekstów autorstwa Zuzanny Śliwy i ponad 160 reprodukcji i fotografii przedstawia rodzinne zwyczaje, z których niektóre zachowały się do dzisiaj, inne zaś istnieją tylko w tradycji, folklorze i przekazach literackich. Cóż się dziwić: nikt (chyba?) nie zakopuje już pod progiem siekiery ani nie przechowuje pępowiny noworodka. Pannę młodą pan młody przenosi jednak, jak za dawnych lat, przez próg, a na nowym domu stawia się wiechę. "Dom polski" odświeża odchodzące bezpowrotnie w przeszłość obyczaje związane z chrzcinami, swatami, oczepinami, poprawinami. Nie trzeba do nich wracać, warto o nich wiedzieć.

Analogiczną pozycją do "Domu polskiego" jest "Rok polski" firmowany przez Renatę Hryń-Kuśmierek. Młody czytelnik dowie się z tej książki o dawnych zwyczajach i obrzędach związanych z dorocznymi świętami i niezmiennym porządkiem natury, nakazującym topić Marzannę, wić wieńce dożynkowe, lać wosk w Andrzejki.

Wiele uwagi poświęcono w "Roku polskim" zwyczajom bożonarodzeniowym. O wielu z nich nie pamiętamy, innych - prawdopodobnie - w ogóle nie znaliśmy. Tak czy inaczej, nie zaszkodzi wiedzieć, że siadając do kolacji wigilijnej należy dmuchnąć na krzesło, gdyż, być może, spoczywa na nim dusza kogoś zmarłego, a nam bliskiego i niechcący wyrządzilibyśmy jej krzywdę. W Wigilię nie wolno też kłócić się, pluć i wylewać brudnej wody.

Wiadomo, że dom w święta ozdabiamy choinką, ale jak komu tego mało może pod sufitem umieścić gałąź jodłową zwaną podłaźnikiem, a gdzieś w kącie ustawić wiązkę słomy. Łemkowie z okolic Krynicy zasiadali do wieczerzy na ławach zasłanych słomą. Później gospodarze kręcili z niej powrósła, a następnie - rozebrawszy się do koszuli i boso (!) - powrósłami tymi obwiązywali w sadzie drzewa owocowe, co gwarantować miało urodzaj.

W Wigilię, zwłaszcza podczas uroczystej kolacji, trzeba zwracać uwagę na wiele, zdawałoby się, niespecjalnie istotnych spraw. O tym, że liczba biesiadników ma być parzysta, a liczba potraw nieparzysta wie w Polsce każde dziecko, ale już o tym, że przed zakończeniem wieczerzy nie wolno wstać od stołu ani odłożyć łyżki - mało kto pamięta. Jeśli ktoś musi przerwać jedzenie, niech łyżkę trzyma w ustach, zwłaszcza że - jak utrzymywano w Wielkopolsce - będzie to chronić od bólu zębów. I najważniejsze: złamanie któregoś z wigilijnych zakazów grozi winnemu w nadchodzącym roku... śmiercią.

Rzecz jasna, w dzień Bożego Narodzenia wyjść z domu można tylko do kościoła. Poza tym nie robi się nic. Kategorycznie nie wolno zamiatać, ścielić łóżek, rąbać drewna, przynosić wody ze studni i gotować. Na szczęście, lektury nie są zakazane. "Boże Narodzenie w poezji polskiej" czy "Rok polski" możemy więc czytać bez ograniczeń.

Krzysztof Masłoń

 

Kolęda OnLine

1999 - koleda@kdm.pl